Chcesz przygody? Wypróbuj sextelefon!

I nagle teraz to jej proste, szczere wyznanie: przeżył wstrząs. Poczuł, iż jeszcze chwila a otworzyć się mogą drzwi jego serca, które trzymał tak skrupulatnie i szczelnie zamknięte. Nie może na to pozwolić. Nie z tym dzieckiem. Bo dla niego było to wciąż jeszcze dziecko. Zauroczenie minie jej, jak tylko skończy się sezon i wrócą do Nowego Jorku. Oślepiła ją ta idylliczna sceneria, w której zawiązała się ich przyjaźń. Tak, do diabła, to przez tę bliskość psychiczną w scenerii przyrody przez to wydaje jej się, iż jest w nim zakochana. Ale to przecież nieprawda! To... do licha nawet nie wolno mu myśleć, iż to prawda! Wziął głęboki ciężki oddech, lekko drżącą ręką zapalił papierosa i ruszył w stronę domku, który dzielił z Jamesem Carltonem. Carlotn siedział przed domkiem na płóciennym leżaku ze stertą teatralnych pism na kolanach w starannie wypielęgnowanej ręce trzymał „Yariety". Witaj, chłopcze! James utożsamił się już niemał z graną w tym tygodniu rołą pompatycznego nieco człowieka od wielkich interesów.